KS Szczypiorniak Olsztyn 23:30 Warmia Energa Olsztyn (23.11.2025)

Warmia zwyciężyła, ale Szczypiorniak tanio skóry nie sprzedał!

Bezbłędna końcówka meczu w wykonaniu gości sprawiła, że to Warmia Energa Olsztyn była górą w niedzielnych derbach naszego miasta. Szczypiorniak pokazał jednak, że potrafi grać w piłkę ręczną i tego popołudnia napsuł sporo krwi rywalom. Podopieczni Mateusza Antolaka wygrali ostatecznie 30:23. Siedem trafień dla naszego zespołu zanotował Karol Domagalski.

Niezłe pierwsze minuty w naszym wykonaniu

Niedzielne derby Olsztyna były drugimi w tym roku. Rozpoczęły się tak samo, jak poprzednie – od bramki Karola Domagalskiego. Tym razem nasz skrzydłowy otworzył wynik golem z rzutu karnego. Warmia szybko odrobiła straty i wyszła na prowadzenie po trafieniach Kacpra Łapińskiego i Jakuba Ostrówki. W odpowiedzi piłkę do siatki rywali dwukrotnie skierował Paweł Deptuła.

Po ośmiu minutach podopieczni Konstantego Targońskiego prowadzili 3:2, a Warmia nie mogła się zbytnio odnaleźć w Małej Arenie Hali Urania, w której przecież także rozgrywa domowe mecze. Nasza obrona funkcjonowała dość szczelnie, dzięki czemu nie pozwalaliśmy formalnym gościom na zbyt wiele. Do tego doszły ich dość liczne błędy indywidualne.

Warmia odskoczyła, ale Szczypiorniak był bliski odrobienia strat

Dopiero po chwili podopieczni Mateusza Antolaka złapali swój rytm gry. W 12. minucie mieli pięć kolejnych goli na koncie, zaś Szczypiorniak zero (3:7). Przełamaliśmy się trafieniem Pawła Deptuły, ale Warmia dorzuciła kolejne dwa od siebie (4:9). Patrząc na scenariusz poprzednich spotkań w tym sezonie, mogło się wydawać, że będzie to strata nie do odrobienia.

Zawodnicy Konstantego Targońskiego pokazali jednak, że i oni potrafią zdobywać bramki seriami. W 15. minucie piłkę do siatki rywali skierował Mirosław Ośko, a po chwili przykład z kapitana wzięli kolejno Karol Domagalski, Mateusz Liszewski i Dominik Ziejewski. Ze stanu 4:9 zrobiło się 8:9, tak więc śmiało można stwierdzić, że Szczypiorniak wrócił do tego meczu.

Różnica dwóch goli do przerwy

Opisane wyżej obrazki chcielibyśmy oglądać jak najczęściej. Warmia i jej kibice z pewnością byli w szoku. My także przecieraliśmy oczy ze zdumienia, bo wydawało się, że rywal zaczyna uciekać na dobre. Goście przerwali swoją niemoc trafieniem w 20. minucie Kacpra Łapińskiego (8:10), na co odpowiedział Krystian Strączek. Obie drużyny znów dzielił tylko jeden gol.

To zapowiadało naprawdę ciekawą końcówkę pierwszej połowy i faktycznie taka była. W ostatnich 10 minutach Szczypiorniak i Warmia szły w zasadzie bramka za bramkę. Tylko raz zdarzyło się, że goście zanotowali dwa trafienia z rzędu. To ostatecznie pozwoliło im zyskać minimalny komfort do przerwy. Podopieczni Mateusza Antolaka prowadzili po premierowej odsłonie 14:12.

KS Szczypiorniak Olsztyn 23:30 Warmia Energa Olsztyn (25.11.2025)

Po zmianie stron Szczypiorniak dalej zadziwiał

Trzeba przyznać, ze pierwsza połowa miała niecodzienny dla nas przebieg. Dawno nie widzieliśmy tak zmotywowanej i walczącej drużyny Szczypiorniaka. Co więcej, potrafiącej zmniejszyć różnicę bramek z pięciu do zaledwie jednej. Dobrą grę nasz zespół przełożył także na drugą część meczu. Twarda gra w defensywie pozwalała trzymać się tuż za plecami niedzielnych rywali.

W 37. minucie Warmia powiększyła swoją przewagę do czterech trafień i prowadziła już 19:15. W niedzielne popołudnie Szczypiorniak jednak ani myślał składać broni. Po chwili na listę strzelców wpisali się Mateusz Liszewski i Karol Domagalski (17:19). Czterobramkową przewagę rywale mogli odzyskać w 43. minucie, ale rzutu karnego nie był w stanie wykorzystać Michał Sikorski.

Zadecydowała końcówka, którą Warmia wygrała 6:0…

Rozpoczął się ostatni kwadrans spotkania, a nasz zespół dalej szedł z Warmią na wymianę cios za cios. W 47. minucie trafienie na 24:21 dla ekipy Mateusza Antolaka zanotował Dawid Jankowski, ale chwilę później dwa razy bramkarza rywali pokonał Karol Domagalski. Na tablicy wyników było 23:24, a wizja zdobycia co najmniej jednego punktu stawała się coraz bardziej realna.

Cały wysiłek zaprzepaściła jednak bardzo słaba końcówka w wykonaniu Szczypiorniaka. Bramki Karola Domagalskiego były ostatnimi naszego zespołu w tym meczu. W kolejnych minutach gole notowała już tylko Warmia. Drużyna prowadzona przez Mateusza Antolaka pokazała, dlaczego jest na trzecim miejscu w tabeli i zwyciężyła ostatecznie 30:23. Końcowy fragment wygrała aż 6:0.

Za nami najlepszy występ Szczypiorniaka w tym sezonie

Derby rządzą się swoimi prawami i w niedzielę ta teoria zdecydowanie się potwierdziła. Niewielu z nas mogło przewidzieć, że to spotkanie będzie miało aż tak wyrównany przebieg. W dużej mierze jest to zasługą bardzo dobrej gry w obronie naszego zespołu. Szefem bloku defensywnego, który do 51. minuty stracił zaledwie 24 gole, był Dominik Ziejewski.

Dodatkowo w pierwszej połowie kilka ważnych interwencji zanotował Oliwier Kiełbowski, zaś po zmianie stron „swoje” zrobił Maciej Kowalczyk. W niedzielne popołudnie ciężar rzucania bramek wziął na siebie Karol Domagalski – zdobył ich siedem. Dobre zawody, zarówno w defensywie, jak i w ataku, rozegrał Krystian Strączek. Na pochwały zasłużył jednak cały zespół Szczypiorniaka.

Ogółem mówiąc, to był dosyć wyrównany mecz. Przez całe spotkanie staraliśmy się grać twardo w obronie, jednak na koniec i tak to Warmia okazała się zespołem lepszym. W przerwie otrzymaliśmy wskazówki od trenera, jakie błędy powinniśmy wyeliminować i na jakich elementach gry mocniej się skupić. Cel był taki, że z szatni wychodzimy z chłodnymi głowami i walczymy dalej, nie zwracając specjalnie uwagi na wynik. Z pewnością szkoda słabszej końcówki, w której sędziowie kilka razy nam nie pomogli. Przez cały mecz starali się jednak gwizdać sprawiedliwie w obie strony. Nie możemy mieć więc do nich większych pretensji. Jeśli chodzi o nas, to zależało nam na tym, aby każdy zagrał tak, by po końcowej syrenie być z siebie zadowolonym. Myślę, że w to niedzielne popołudnie tak właśnie było

– podsumował Krystian Strączek.

KS Szczypiorniak Olsztyn – Warmia Energa Olsztyn 23:30 (12:14)

KS Szczypiorniak Olsztyn: Adrian Stachyra, Oliwier Kiełbowski, Maciej Kowalczyk – Mirosław Ośko 1, Jakub Bartczak, Dominik Ziejewski 1, Karol Domagalski 7, Mateusz Liszewski 3, Krystian Strączek 5, Jakub Zasępa 2, Michał Czapliński, Kacper Łachacz, Paweł Deptuła 4, Wojciech Wicinek, Wojciech Skalski, Brajan Szmidt.

Warmia Energa Olsztyn: Cezary Kaczmarczyk, Dawid Urbanowicz – Dawid Reichel 5, Filip Drobik 2, Filip Cemka, Michał Sikorski 5, Kacper Łapiński 7, Mikita Baranau, Konrad Kruszyński 1, Marcin Kniotek 1, Maksymilian Chyła, Jakub Ostrówka 3, Michał Derdzikowski 3, Piotr Dzido, Dawid Jankowski 3, Franciszek Mrozkowiak.

Kary: 10 min (Deptuła x2, Bartczak, Liszewski, Zasępa) – 12 min (Baranau, Cemka, Chyła, Jankowski, Kruszyński, Reichel)

Rzuty karne: 4/4 (Domagalski 4/4) – 4/5 (Sikorski 4/5)

Sędziowali: Eryk Jaśkowiak i Patryk Żurawski (obaj Grudziądz)

ZOBACZ TAKŻE: Kolejny smutny wieczór. KU AZS UKW Bydgoszcz z kompletem punktów